Opublikowano 7 komentarzy

Pastelowa tkaninka

Zeszły rok należał do udanych – przynajmniej jeśli chodzi o tkactwo. Możliwe, że stopniowo uda mi się tutaj zdać relację.

W zakresie tkania na krosnach pionowych zaliczyłam pewien postęp. Wcześniejsze wprawki wychodziły różnie – zazwyczaj czasochłonnie i mało wciągająco. Mam już dwie próbki wątkowe z gobelinówki o lnianej osnowie i dwie szmatki mieszankowe, więc przyszedł czas na czystą wełnę.

Osnowa z założenia miała być krótka, raczej na pokaz i żeby dzieciaki mogły się pobawić w tkactwo. Gdy już stwierdziłam, że publiczność dostała należytą porcję atrakcji, sama wzięłam się do pracy. Sprułam wszystkie testowe rządki i dołożyłam więcej ciężarków, żeby osnowa była mocniej naprężona. Przy okazji wpadłam na pomysł, aby co drugi ciężarek dowiązać na dłuższym sznurku, dzięki czemu zmieściły się na tej niedużej szerokości i swobodnie obciążały poszczególne porcje nitek nie obijając się o siebie.

Testy, korygowanie i niepewne łażenie wokół krosna zajęły mi trochę czasu, ale gdy już wszystko było ładnie ustawione, samo tkanie właściwe udało się wykonać w ciągu jednego dnia. Tempo stanowi spory kontrast do mojej poprzedniej tkaniny na krosnach pionowych 😉 Tutaj sprawa była prostsza – dość wąska i krótka osnowa, jako materiał gładka i gruba włóczka… no i pokrycia osnowowe są bardziej widoczne (co oznacza mniej przeplotów wątku).

Tym razem obyło się wreszcie bez walki z brzegami. Nie dokładałam dodatkowych nitek skrajnych, ani żadnego specjalnego obciążenia do nich. Możliwe, że udało się dzięki odpowiedniemu naprężeniu oraz rozdzieleniu nitek osnowy – nie biegły do ciężarków równolegle, tylko rozszerzając się. To lekkie „rozsztrzelenie” nitek pomogło również w utrzymaniu jednakowej szerokości tkaniny.

Mam pewien plan odnośnie przeznaczenia tej małej tkaninki – stanie się kiedyś prezentem serwetką na stolik. A obecnie powyższe zdjęcie służy mi jako tapeta w telefonie 🙂

Opublikowano 2 komentarze

Tkanina do niczego

Zgodnie z tradycją średniowieczną chciałabym wykonać kiedyś tkaninę „która do niczego nie służy”. Na pewno umiem robić tkaniny, które do niczego się nadają ;P

Będąc jeszcze w Biskupinie na Festynie umęczyłam do końca od dawna wiszącą osnowę. Wyszedł z tego kawałek wątpliwej jakości tkaniny o wymiarach 130 na 43 cm. Na jednym końcu znajduje się krajka brzegowa z wystającymi długimi paskami, a na drugim luźne frędzle.

Tutaj widać bidulę jeszcze na krosnach:

Wzornictwo dziwne, materiał ciut plastikowy, a wykonanie koślawe. Odnośnie ostatniego, mogę spokojnie zgonić na wspólników w produkcji. Niejedno dziecko miało radochę w próbach tkackich. A ja przy okazji, że mogę się podzielić taką frajdą tworzenia. Choć szczerze mówiąc, to głównie moje „obszary do rozwoju” widać najmocniej.

Krok po kroku trzeba się szkolić, a w moim przypadku popełnić chyba wszystkie możliwe błędy. Chociaż wcześniejsze próby wychodziły lepiej – np. brązowa zapaska.

Życzę sobie, aby następna tkanina na krosnach pionowych była lepsza, żeby moi mali współpracownicy byli zadowoleni z efektu.

Opublikowano 2 komentarze

Krosna pionowe – tworzenie osnowy.

Dzisiaj podczas Festiwalu w Biskupinie ukończyłam od dawna wiszącą tkaninę i moje krosna pionowe wreszcie są wolne. Przyszedł mi też do głowy pomysł jak uprościć tworzenie osnowy. Krajka brzegowa sprawdziła się dobrze w przypadku zapaski, jednak nie we wszystkich przypadkach będzie potrzebna. Ponadto osnuwanie i tkanie krajki brzegowej z dokładaniem do wątku osnowy tkaniny właściwiej jest dosyć czasochłonne. Na pewno w porównaniu do tego, co dzisiaj zrobiłam.

Zaczęłam oczywiście od zmiany planów, ponieważ zaszło słońce i się rozpadało. Zamierzałam użyć kijków wbitych w ziemię jako snowadła – wystarczą 2 patyki wbite w takiej odległości, jaką ma mieć przyszła osnowa. Z trawnika przeniosłam się pod dach i skorzystałam po prostu z krosna:

Przędza jest owinięta wokół 2 kijów i ma długość około 1m. Początek i koniec znajduje się na dole. Każda pętla tworzy ósemkę, czyli nici krzyżują się ze sobą. Widać to po dołożeniu na środku patyków:

a tu z bliska:

Powyżej skrzyżowania nici założyłam półnicielnicę:

Następnie osnowę podzieliłam na pasma po 6 nitek, a na każde pasmo u dołu nałożyłam pętelkę z włóczki:

U góry połączyłam pętle za pomocą 2 kawałków włóczki. (Miało być trochę inaczej, następnym razem spróbuję ten element udoskonalić, ale nie będę mieszać… na razie jest dobrze :))

Skoro już wszystkie nici osnowy były odpowiednio powiązane, przecięłam pętle na dole. Za pomocą cienkiej listewki przeniosłam osnowę na środek krosna – listewkę razem z osnową przywiązałam do wału. Każde pasmo osnowy przymocowałam do glinianego ciężarka za pomocą włóczki „technicznej” zawiązując po prostu na kokardkę 😀 (zdjęcia robione na kolanie ;P)

Naprawdę wystarczy taka pętelka na osnowie – nie żadne supły… pętla, która sama się zaciska. Sposób sprawdzony przy tkaniu krajek, nawet tych ze śliskiej merceryzowanej bawełny.

Ciężarki rozdzieliłam układając je odpowiednio po obu stronach dolnej poprzeczki:

Niestety poprzeczki nie widać – mój błąd 😉

Na koniec będzie początek – początek nowej tkaniny, czyli pierwsze centymetry nowego tworu.

Nie będzie to ambitna tkanina – krótka i wąska. I dobrze, muszę ją szybko utkać, bo już wiem, co „zmaściłam”. W ten sposób osnowy nie róbcie! ;P

Opublikowano Jeden komentarz

W międzyczasie

Postanowiłam zrobić krajkę pasującą do pasiaka utkanego dawno na krosnach pionowych. Mam pewien pomysł, odnośnie produktu końcowego, ale jego wykonanie będzie musiało poczekać na swoją kolej i jeszcze większy międzyczas.

 

21,35 m krajek
1:07 czasu jazdy
12 km dystansu

Niestety na rowerze nie jeżdżę – była tylko jednorazowa wycieczka dla ukojenia. Tymczasem pani zima daje mi ostatnią szansę na korzystanie z legendarnych długich wieczorów.

Opublikowano 8 komentarzy

Próbna zapaska

Krajka z poprzedniego posta stała się górną krajką brzegową dla zapaski zrobionej na krosnach pionowych. Przeplotłam przez nią dodatkowy wątek, który stanowi osnowę.
W trakcie tworzenia wyglądała tak:


Krosna mają swoje stałe miejsce koło komina, chociaż często je opuszczają, by wybrać się ze mną w podróż (w czasie i przestrzeni). Są już wyposażone we wszystkie elementy potrzebne do tkania i teraz potrzeba im wyrobienia odpowiedniej liczby metrogodzin praktyki. Do utworzenia wzoru użyłam kleszczki, ponieważ nie spada z niej wątek i łatwo się przetyka przez poszczególne nitki osnowy.
Zapaska jest dosyć luźno tkana, bo to tylko taki trening dla nabrania wprawy.