Kilka drobnostek o mojej pasji
Pasamonictwo, tudzież krajkoróbstwo to moja największa pasja. Uświadomiłam sobie ile miłych wrażeń mi daje, a każde jest niezastąpione. Niektóre z nich tu zapisze na szybko i niezbyt składnie 😀
Podczas dobierania przędzy cieszenie oka kolorowymi kłębkami, praca wyobraźni i ciekawość co wyjdzie.
Przy osnuwaniu radość, że na przędzy nie ma ani jednego supełka i serdeczne gratulacje dla producenta. Triumf i uznanie dla własnego wyczucia, gdy wyszło idealnie np. 7 nitek osnowy w danym kolorze.
Początek tkania, gdy okazuje się, że wzór jest trafiony i czytelny, a kolory harmonijne.
W trakcie roboty zerkanie na efekty i element: o, w świetle porannym te kolory wyglądały świetnie, a przy tym zachodzącym słońcu są jeszcze ciekawsze.
Moment wybudzenia z hipnozy nagłym końcem osnowy. I co, to już?
Zerknięcie przez ramię na bezładny zwitek krajki za sobą.
Mierzenie, liczenie czasu i zdanie sobie sprawy, że tym razem daną długość zrobiło się jeszcze szybciej.
Są też uczucia przeciwstawne, których możecie się domyślić, jeśli wyobrazicie sobie, że niektóre opisane przypadki mają swe odwrotności. Nie będę o nich pisać… pominę je po prostu tak samo jak ignoruję je podczas tkania.
o! jakie masz piękne bardko!
tkanie to bardzo twórcze zajęcie, też to lubię 🙂
moment, kiedy pojawia się wzór i wygląda dobrze jest nie do przecenienia – niby wiadomo, czego się spodziewać, ale zupełnie inaczej jest to zobaczyć..
tak i ten nerw kiedy nie wychodzi jak się zaplanowało, albo adrenalina gdy nici okazały się słabe i się rwią przy tkaniu.. grrr.. ale to cały urok tkania 🙂
Borze Wszechlistny! Twoje krajki są po prostu cudowne *.*
Czy mogłabym poprosić o dokładny tutorial, jak zrobić taką krajkę, jak ta powyżej? Jestem w tym temacie zupełnie zielona, a praktycznie wszystkie instrukcje znalezione w internecie są dla mnie mało zrozumiałe. Szczególnie interesuje mnie przeciąganie osnowy między niciami. Czy należy omijać niektóre, by powstał wzór, czy po prostu wystarczy zwykłe ,,przeciąganie" osnowy tam i z powrotem?
Miło mi, że moje prace się podobają 🙂
Nie jestem pewna, czy uda mi się wyjaśnić. Ale spróbuję.
Powyższa krajka jest tkana zwyczajnie, tak jak bardko prowadzi, bo to jest tzw. gładka tkanina o splocie płóciennym. Wzorek tworzą tylko różnokolorowe nici osnowy przeciągnięte w odpowiedniej kolejności przez bardko. Na zdjęciu z ręką widać kolejność nitek w szczelinach – dodatkowo widać je nad palcami – 3 niebieskie, 1 błękitna, 1 granatowa, 2 błękitne, 1 granatowa, 1 błękitna, 3 niebieskie. W dziurkach natomiast kolejność jest taka: 3 niebieskie, 2 błękitne, 1 granatowa, 2 błękitne, 3 niebieskie. Wątek przeciąga się zwyczajnie, tak jak napisałaś, tam i z powrotem 🙂
Z kolei technik tworzenia wzorzystych krajek jest wiele (nie wiem ile dokładnie). Każdemu może się pomieszać i czasami nie wiadomo nawet, która instrukcja do czego się odnosi. Ja sama zrozumiałam na razie kilka technik, z czego najchętniej używam jednej – takiej typowej dla krajek wschodnich, wybieranych.
pozdrawiam 🙂