Opublikowano Jeden komentarz

Pierwsze kilometry

Wróciłam.

Miałam pomysł by przejechać 10 km. Po trzech miałam ochotę zawrócić, bo mi zmarzły kciuki. Po 5 nie było nic ciekawego do sfotografowania, więc przejechałam jeszcze kawałek i dotarłam do Potulic.

W drodze powrotnej zrobiłam takie zdjęcie:

Trochę może smętnie to wygląda, ale równocześnie klimatycznie. To jest widok w Brzózkach – wsi artystycznej, w której mieszkają drewniani ludzie. Np. taka rodzinka z gajówki:

0 m krajki
1:07 czasu jazdy
12 km dystansu

Opublikowano 2 komentarze

Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie

W tym roku nie będzie postanowień. Z zeszłym udało mi się całkiem sporo zrealizować i mimo niespełnionych założeń, jestem całkiem zadowolona. Tak – 2012 to był dobry rok.

Gdy pisałam o tych kilometrach, które planowałam przejechać na rowerze, tak na prawdę miałam inny cel. Podobno każda kobieta choć raz w życiu się odchudza. Zatem nie stanowię wyjątku, a jazda na rowerze miała mi pomóc stracić trochę balastu. Bo nie mowa tutaj o słodkich boczkach, czy krągłych udach – chodziło po prostu o pozbycie się mniej więcej 2 baniaków niepotrzebnej wody z dodatkami. Rower mi akurat nie pomógł, tylko kilka innych działań zupełnie naturalnych i niejako odruchowych. (To nie pomyłka, nie chodzi o działania „ruchowe”, bo ćwiczeń fizycznych samych w sobie nie lubię. Rąbanie drewna itp. to nie ćwiczenia – bardzo je lubię.) Tempo chudnięcia było alarmująco imponujące, więc za namową znajomego udałam się do lekarza. Lekarz, jak to konował, po usłyszeniu, że schudłam około 8 kg w nieco ponad miesiąc, stwierdził nonszalancko „no ale nie jest pani chuda”. Niezależnie od kompetencji lekarza, badanie krwi wyszło wybitnie w porządku.

Sama jazda na rowerze ma swoje silne odbicie w mojej psychice ;P Przestawiłam się z jeżdżenia miejskiego, czyli takiego celowego (z punktu A do punktu B, jadę bo mi wygodnie, a nie dla czystej frajdy) na jazdę rekreacyjną, której kiedyś nie lubiłam. Puszcza Notecka jest przepiękna i strasznie za nią tęsknię. Tutaj mam do dyspozycji kawałek Puszczy Bydgoskiej. Jak popatrzyłam na mapę, to posmutniałam, że to taki mały las – jak ten między Jaroszewskim, a Lutomskim :((( Może przesadzam i w praktyce okaże się całkiem przyjemny.

Na liczniku mam 701 km i nie kasuję – będę musiała odejmować, a to takie trudne działanie matematyczne ;P Czas zatrzymał się na 49:12. Bez postanowień, po prostu będę spisywać postęp i zobaczymy ile Pałuk i Kujaw uda się obejrzeć. No to w drogę!

Opublikowano Jeden komentarz

Orzechowa

Krajka, którą dzisiaj przedstawiam trochę się naczekała na swoją premierę. Bardzo przyjemnie i harmonijnie wyszło połączenie kolorów. Ciekawe jak to widać na zdjęciu i czy jest jakaś różnica w porównaniu do poprzednich zdjęć… powinna być 😉

Długość to 12,4 m – czyli całkiem spora była osnowa.

176 m krajki
47:48 czasu jazdy
684 km dystansu

Dzisiaj prawdopodobnie ostatni raz zrobiłam sobie swobodny rowerowy wypad do Puszczy. Każdy następny będzie poprzedzony planami i przywożeniem roweru. Szkoda, bo miałam nadzieję lepiej poznać ten kawałek świata określany „nie jedź tam, bo zabłądzisz”.

Byłam nad tajemniczym jeziorkiem, które już raz wcześniej odwiedziłam. Wtedy mu się za bardzo nie przyjrzałam, bo jego tajemniczość mnie powaliła. Dzisiaj przeważyła malowniczość. No i słońce nie zawiodło – zrobiło te takie fajne smugi między drzewami. Ptaszyle też się postarały i darły się jak opętane (żeby nie było zbyt słodko).

W ogóle ostatnio ptaki zwracają moją uwagę, np. wyfruwają z gałęzi drzewa przy którym przystaję, albo szybują tuż nade mną dając złudzenie, że na rowerze mogę je dogonić. Chociaż ten, który desantował na szybie samochodu podczas jazdy, trochę przesadził ;P Przypomniała mi się reklama samochodu z muchą… może ptak też się nie spodziewał, że mogę tak szybko jechać.

Opublikowano 2 komentarze

1, 2, 3…

Ostatnio pojawił mi się …* pomysł i wynikło z niego następujące postanowienie by wykonać:

1 kilometr krajki
2 setki godzin jazdy na rowerze
3 tysiące kilometrów przejechanych na rowerze

Znam siebie na tyle, że mogę z miejsca stwierdzić, że się nie uda zrobić tego do końca roku. Ale jak się uprę… Już mi się kilka rzeczy w życiu udało 😀

Przy każdej okazji będę zapisywać postępy. Startuję z takim stanem:
143,7 m krajki
4:07 czasu jazdy
54 km dystansu

*wstaw epitet, jaki Ci pasuje