Opublikowano 3 komentarze

Dyplom czeladniczy

Jakoś tak dziwnie mi wyszło, że wcześniej się nie pochwaliłam, ale w końcu nadszedł czas abym uzupełniła tę zaległość 🙂

W zeszłym roku we wrześniu odwiedziłam bardzo przyjemne i inspirujące miejsce – Uniwersytet Ludowy Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej. Poznałam świetnych i otwartych ludzi, naoglądałam się prac adeptów i absolwentów szkoły… pofałszowałam z radością przy ognisku i poobserwowałam przyjemne krajobrazy. A przede wszystkim zdałam egzamin czeladniczy z tkactwa. Przedstawiam moje malutkie tkaninki:

Pierwszy raz w życiu tkałam na ramie, choć to takie proste i oczywiste narzędzie. Kto wie, może kiedyś sobie sprawię własną ramę 🙂

Opublikowano 7 komentarzy

Pastelowa tkaninka

Zeszły rok należał do udanych – przynajmniej jeśli chodzi o tkactwo. Możliwe, że stopniowo uda mi się tutaj zdać relację.

W zakresie tkania na krosnach pionowych zaliczyłam pewien postęp. Wcześniejsze wprawki wychodziły różnie – zazwyczaj czasochłonnie i mało wciągająco. Mam już dwie próbki wątkowe z gobelinówki o lnianej osnowie i dwie szmatki mieszankowe, więc przyszedł czas na czystą wełnę.

Osnowa z założenia miała być krótka, raczej na pokaz i żeby dzieciaki mogły się pobawić w tkactwo. Gdy już stwierdziłam, że publiczność dostała należytą porcję atrakcji, sama wzięłam się do pracy. Sprułam wszystkie testowe rządki i dołożyłam więcej ciężarków, żeby osnowa była mocniej naprężona. Przy okazji wpadłam na pomysł, aby co drugi ciężarek dowiązać na dłuższym sznurku, dzięki czemu zmieściły się na tej niedużej szerokości i swobodnie obciążały poszczególne porcje nitek nie obijając się o siebie.

Testy, korygowanie i niepewne łażenie wokół krosna zajęły mi trochę czasu, ale gdy już wszystko było ładnie ustawione, samo tkanie właściwe udało się wykonać w ciągu jednego dnia. Tempo stanowi spory kontrast do mojej poprzedniej tkaniny na krosnach pionowych 😉 Tutaj sprawa była prostsza – dość wąska i krótka osnowa, jako materiał gładka i gruba włóczka… no i pokrycia osnowowe są bardziej widoczne (co oznacza mniej przeplotów wątku).

Tym razem obyło się wreszcie bez walki z brzegami. Nie dokładałam dodatkowych nitek skrajnych, ani żadnego specjalnego obciążenia do nich. Możliwe, że udało się dzięki odpowiedniemu naprężeniu oraz rozdzieleniu nitek osnowy – nie biegły do ciężarków równolegle, tylko rozszerzając się. To lekkie „rozsztrzelenie” nitek pomogło również w utrzymaniu jednakowej szerokości tkaniny.

Mam pewien plan odnośnie przeznaczenia tej małej tkaninki – stanie się kiedyś prezentem serwetką na stolik. A obecnie powyższe zdjęcie służy mi jako tapeta w telefonie 🙂

Opublikowano 7 komentarzy

Pasy wypasy

W zeszłym roku postanowiłam nałożyć na bardko trochę więcej nitek, zaprojektować bardziej skomplikowany wzorek, utkać kawałek i zostawić taką napoczętą krajkę do pokazywania samej techniki wysnuwania. Moja prezentacja wytrzymała nawet 2 miesiące, ale nie mogłam się powstrzymać od tkania i musiałam przerobić całą osnowę.

We wrześniu zrobiłam sobie drugą osnowę do przedstawiania technik tkackich podczas Festynu w Biskupinie. Niestety tym razem poszło gorzej, bo krajka była skończona już w poniedziałek, czyli wytrzymała 3 dni 😉 Cóż, spodziewałam się, że będzie się tkało trudniej, ale miło się przeliczyć.

Tkanie to była sama przyjemność i jestem zadowolona z efektu. Uwielbiam ten wzór i będę go zapewne powtarzać w różnej kolorystyce. Słoneczka i pajączki występują między innymi w krajkach litewskich, a ich aranżacja to już mój prywatny wkład.