Opublikowano 2 komentarze

Tkanina do niczego

Zgodnie z tradycją średniowieczną chciałabym wykonać kiedyś tkaninę „która do niczego nie służy”. Na pewno umiem robić tkaniny, które do niczego się nadają ;P

Będąc jeszcze w Biskupinie na Festynie umęczyłam do końca od dawna wiszącą osnowę. Wyszedł z tego kawałek wątpliwej jakości tkaniny o wymiarach 130 na 43 cm. Na jednym końcu znajduje się krajka brzegowa z wystającymi długimi paskami, a na drugim luźne frędzle.

Tutaj widać bidulę jeszcze na krosnach:

Wzornictwo dziwne, materiał ciut plastikowy, a wykonanie koślawe. Odnośnie ostatniego, mogę spokojnie zgonić na wspólników w produkcji. Niejedno dziecko miało radochę w próbach tkackich. A ja przy okazji, że mogę się podzielić taką frajdą tworzenia. Choć szczerze mówiąc, to głównie moje „obszary do rozwoju” widać najmocniej.

Krok po kroku trzeba się szkolić, a w moim przypadku popełnić chyba wszystkie możliwe błędy. Chociaż wcześniejsze próby wychodziły lepiej – np. brązowa zapaska.

Życzę sobie, aby następna tkanina na krosnach pionowych była lepsza, żeby moi mali współpracownicy byli zadowoleni z efektu.

Opublikowano Dodaj komentarz

Krajki z porządnej włóczki

Postanowiłam przypomnieć w końcu o sobie i pokazać, że wciąż jeszcze tkam 😉

Przedstawiam krajkę wykonaną na wzór znaleziska z Opola w mojej wersji kolorystycznej.

Krajka ma 8,3 m długości oraz 1,7 cm szerokości.

Materiał dostarczyła Joanna Hajduk. Włóczka jest bardzo cienka, pojedynczo skręcona, ręcznie przędziona i farbowana marzanną.

Opis znaleziska jest w książce: Tekstylia wczesnośredniowieczne z wykopalisk w Opolu / Jerzy Maik, 1991. Zdjęcie i rzetelne opracowanie zrobiła Alicja. Dodała też zachętę, by się częstować :).

Właśnie zauważyłam, że chyba brakuje na blogu dwóch krajek podobnych do tej. Nigdzie nie widzę, bym się nimi chwaliła – zgroza! 😉 wiszą tylko na picasie.