Opublikowano Dodaj komentarz

Ciastkeczka om nom nom

Ostatnio nauczyłam się piec kruche ciasteczka. Wiem, wiem, to dosyć prosta rzecz… Świadczy o tym choćby fakt, że mi wyszły za pierwszym razem. W końcu miałam dobry przepis, bo od mamy (pozdrawiam :D).

Moje pierwsze kruche ciasteczka – cudem uratowane specjalnie do zdjęcia:


Tydzień temu zrobiłam ciastka ponownie i smakowały mi jeszcze lepiej. Mam teraz sposób na poobiednie zachcianki.

Ciasteczka „om nom nom” przed atakiem sezamkowego potwora:

Opublikowano Dodaj komentarz

Ciasto z daktylami

A oto moje ciasto z daktylami wykonane z zastosowaniem technologii spieków ceramicznych. Fachowcem w tym zakresie jest Sew i to on nauczył mnie piec ciasto. Nie nauczył mnie jeszcze jak efektywnie łączyć mąkę z resztą, dlatego wczoraj musiał mi pomóc w końcowym etapie ujednorodniania masy 🙂

Opublikowano Dodaj komentarz

Naprawiony gulasz

Jak już pisałam, na systematyczność wrzucania postów nie ma co liczyć. Dzisiaj zaległy opis dobrego gulaszu, który pełnił rolę niejako zacierania śladów po nieudanym.
Klasyczny gulasz w sosie własnym, podany z pęcokiem. Szczerze zaskoczyły mnie smakiem warzywa, podsmażane w wysokiej temperaturze. Na patelni lądowały kolejno: cebula, czosnek, półżywy rozmaryn, marchew, papryka, pomidor… i magiczna przyprawa w kostce – bulion z oliwą i ziołami.
Nie jestem pewna, czy umiem robić zdjęcia żywności… powinno wzbudzić głód u oglądającego. U mnie budzi, ale na pewno ze względu na wspomnienie smaku poniższego obiektu 🙂